Newsletter

Zostaw adres e-mail, aby śledzić najważniejsze trendy.

Marketing19 lipca 2011

Co ma Kindle do iPada?

Social trend

Co jakiś czas słyszę o porównywaniu Kindle’a do iPada. Przykładowo osoby rozmawiające ze sobą dywagują nad tym, czy lepszy będzie pierwszy czy też może drugi, albo: ‘po co mi Kindle, wole iPada’ itp. Doszedłem do wniosku ze to trochę śmieszne porównywać produkty, które nie leżą obok siebie na tej samej półce. W dodatku zauważyłem, że przeważnie to miłośnicy iPada intensywnie artykułują wyższość produktu z jabłkiem nad czytnikiem Amazona. Poniżej kilka moich luźnych myśli na temat obu produktów i nietrafionego przyrównywania jabłka do kundelka.

Zastanawiałem się czy w tym wpisie jasno przedstawić główne różnice między oboma urządzeniami, doszedłem jednak do wniosku, że nie ma to większego sensu. Głównie dlatego, że różnice pomiędzy nimi są bardzo dobrze widoczne i jeśli ktoś ich nie zauważa, to w moim przeświadczeniu nie powinien korzystać z żadnego z nich. Tak się składa, że stałem się niedawno posiadaczem coraz bardziej popularnego w Polsce ‘kundelka’ i nawet przez chwile, gdy go uruchamiałem, nie przeszło mi na myśl porównanie go do jobsowego iPada. Kupując gadżety kieruje się bowiem zasadą ich przyszłej dla mnie przydatności, stąd nigdy nie płacę za coś, co z założenia nie będzie mi do niczego potrzebne. Kupiłem więc Kindle’a, ponieważ… chciałem na nim czytać zagraniczne publikacje, mieć je stale pod reką, kilkadziesiąt sztuk książek w jednym miejscu, bez konieczności martwienia się o to, kiedy będę musiał podłączyć czytnik do prądu.

Taki właśnie jest Kindle. Jego przeznaczenie: umożliwić wygodne czytanie e-book’ów. Jeśli miałbym w jednym zdaniu odpowiedzieć na pytanie ‘do czego służy iPad?’, wydaję mi się, że moja odpowiedź brzmiałaby: dostarczać wszelakiej rozrywki. Nie jest to zbytnio precyzyjna odpowiedź, bo właściwie nie wiem, jaką naczelną funkcję ma spełniać iPad. Dlatego tak bardzo spodobała mi się prostota Kindle’a. E-ink, dzięki któremu bateria trzyma tak długo, lekkość urządzenia, pojemność, brak zmęczenia oczu podczas długiego czytania, wygoda korzystania, pełna integracja z Internetem – wersja z samym wi-fi (bez 3G) działa świetnie i wystarcza w zupełności. Sieci bezprzewodowe wprost otaczają nas więc internet all the time nie jest koniecznością, dodatkowo książki przesyła się z łatwością z komputera przez USB. Powiedzieć mógłbym w skrócie, że Kindle to rocket science jeśli chodzi o prostotę i przyjemność korzystania z urządzenia mobilnego, bo takim z pewnością jest produkt Amazona.

Jest jeszcze jeden element, który bardzo mocno odróżnia oba wymienione i niesłusznie porównywane urzadzenia – to cena. Wersja Kindle’a Wi-fi w porównaniu nawet do ceny iPada ver.1 jest i tak o dużo niższa i jak określił to kiedyś Kominek w swoim wpisie – kosztuje tyle co 4 obiady w USA. Czego chcieć więcej? Wiem że iPad ma dużo większe możliwości, że jest piekny, kolorowy, idealnie opakowany… ale to nie liga Kindle’a i każdy, kto choć trochę interesuje się gadżetami i urządzeniami tego typu powinien to wiedzieć. Niestety dużo mądrości tego typu nadal można usłyszeć i przeczytać w sieci, a to dlatego, że Ci którzy to piszą, tak naprawdę powinni zacząć swoją przygodę z czytaniem od lektur z kanonu szkolnego, a dopiero potem starać się rozwikłać fenomen zarówno iPada jak i Kindle’a. Wracam do czytania.

Polityka prywatności

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Kontakt