Newsletter

Zostaw adres e-mail, aby śledzić najważniejsze trendy.

#techhumanized by T-Mobile30 sierpnia 2018

The Future Starts Here #techhumanized

Social trend

Zacznę dziś nieco od końca. Jeśli jesteście akurat w Londynie lub planujecie wizytę w tym mieście, koniecznie odwiedźcie galerię V&A, a dokładnie wystawę “The Future Starts Here: 100 projects shaping the world of tomorrow”, która stworzona została wspólnie z jej mecenasem, marką Volkswagen. W ramach projektu #techhumanized powered by T-Mobile poleciałem na Wyspy specjalnie po to, by ją zobaczyć i był to zdecydowanie dobry wybór. To najlepsza wystawa z kategorii “technologia a przyszłość”, na jakiej byłem w ciągu ostatnich lat. Zaraz powiem dlaczego, lecz najpierw, obejrzyjcie krótką jej zapowiedź.  

Sugerując się nazwą wystawy i czytając pobieżnie jej zapowiedź myślałem, że na miejscu zobaczę wyłącznie 100 technologicznych, mniej lub bardziej przydatnych gadżetów, pochodzących z różnych dekad naszego wieku. Sporo nostalgii, z odrobiną futurystycznej wizji. Błąd. Ekspozycja “The Future Starts Here” okazała się być rewelacyjną przestrzenią, podzieloną na 4 duże sekcje tematyczne: Self, Public, Planet, Afterlife. Całość nie jest jedynie prezentacją przedmiotów. To wielowątkowa, przemyślana opowieść o tym, dokąd zmierzamy. To odzwierciedlenie w mikroskali stanu bieżącego naszego społeczeństwa. To oczywiście także technologia, ale nie w dosłownym, materialnym wymiarze. Powiedziałbym, że wystawa przedstawia jej historię, cienie oraz blaski przyspieszenia technologicznego. Nie prezentuje konkretnej wizji przyszłości, kreśli ledwie jej rozmyte kontury. Skłania do refleksji, zadając wiele pytań: Co czyni nas ludźmi? Wszyscy jesteśmy połączeni, ale czy czujemy się samotni? Czy demokracja nadal działa? Dla kogo tworzone są dzisiejsze miasta? Jeśli Mars jest odpowiedzią, to jakie jest pytanie? Kto chciałby żyć wiecznie? 

Choć ekspozycja nie jest jakoś przesadnie duża, jeśli chodzi o jej powierzchnię, wciągnęła mnie już chwilę po wejściu. Spędziłem na jej zwiedzaniu kilka godzin, a wyszedłem z poczuciem, że prawdopodobnie nie wszystkim eksponatom, jak i stojącym za nimi historiom, poświęciłem wystarczająco dużo czasu. To dla mnie właśnie definicja interesującej wystawy – angażująca od samego progu i niepozwalająca przestać o niej myśleć na długo po jej opuszczeniu. 

Na wejściu, w strefie Self, gości wita BRETT (Berkeley Robot for the Elimination of Tedious Tasks) – robot, który wykorzystuje Sztuczną Inteligencję do nauki w podobny do człowieka sposób – metodą prób oraz błędów. W tym konkretnym przypadku, głównym zadaniem BRETTa była segregacja odzieży do prania. Zawartość kosza na brudne pranie stanowi jednak spore wyzwanie dla dzisiejszej technologii. Każdy ciuch ma inną wagę, kształt, wywrócenie odzieży na drugą stronę jeszcze bardziej komplikuje sprawę. Dla ludzi prosta segregacja to czynność automatyczna, jednak nawet bardzo zaawansowanemu robotowi sprawia ona niemało problemów.

“We are all connected but do we feel lonely?”. To pytanie otwierało sekcję Self wystawy, a jednym z najciekawszych eksponatów był Ericofon 600 firmy Ericsson. Jednoczęściowy, łatwy w użyciu telefon, zaprojektowany w 1941 roku. Rozpoczął erę łączenia ze sobą domów metodą house-to-house, pozwalając na częstsze, sąsiedzkie rozmowy. 

Sekcja inteligentnych asystentów i sensorów domowych, w większości dobrze nam znanych. Amazon Echo, czujnik Nest, społeczny robot Jibo. Wszystkie te urządzenia mają z definicji być nam pomocne. Biorąc pod uwagę fakt, że niektóre z nich mogę nie posiadać najlepiej skonstruowanych systemów zabezpieczeń, co otwiera je na potencjalne działanie osób trzecich, twórcy wystawy spytali przewrotnie: czy twój toster mógłby zwrócić się przeciwko tobie? 

Osiągi technologii ostatnich dwóch dekad: Copenhagen Wheel (więcej poniżej), naścienny PowerWall Tesli (gromadzący energię z paneli solarnych) i tzw. skóra rekina – strój pływacki Speedo LZR Racer, stworzony przy współpracy z NASA. Pobito w nim 47 z 51 pływackich rekordów świata. Często nazywany był legalnym dopingiem. W 2010 roku jego użycie zostało oficjalnie zakazane.

Copenhagen Wheel, stworzony w roku 2009 w MIT Senseable City Lab (przy partnerstwie miasta Kopenhaga) rower, którego wyjątkowa konstrukcja tylnego koła przekształca tradycyjny jednoślad w rower hybrydowy. W kwietniu 2017 roku rower ten wszedł do sprzedaży w USA, a późną jesienią rozpoczęła się jego sprzedaż w Europie.

Drugim wiodącym pytaniem strefy Self było “What makes us human?”. Brzmiało ono szczególnie ciekawie przy mikroskopie nSpec3D, który pozwala na badanie materiałów na poziomie nanoskopowym (jedna miliardowa metra). Obrazy w nanoskali mogą być następnie przetwarzane trójwymiarowo i łączone z technologią Wirtualnej Rzeczywistości, umożliwiając badaczowi wirtualny “spacer” np przez pojedynczy włos człowiek. Jak twierdzą twórcy urządzenia z firmy Nanotronics, by budować przyszłość, musisz być zdolny ją zobaczyć.

Domowe laboratorium Bento Lab pozwala na proste eksperymenty i analizę DNA bez drogiego oprogramowania i specjalistycznej wiedzy. Urządzenie umożliwia m.in. wykonanie badania nietolerancji laktozy czy identyfikację genetycznie zmodyfikowanych organizmów w żywności. Łatwy dostęp do podobnych, budżetowych (lecz nadal skutecznych) rozwiązań z pewnością będzie coraz częściej rodził pytania natury etycznej.

(Zbyt) inteligentne lustro w domu to jedno z rozwiązań, które nadal uważam jako wyjątkowo creepy. Choć projektów tego typu było już wiele (skutecznie promują je również seriale sci-fi, jak choćby kultowy nomen omen “Black Mirror”), lustro, kamera i analiza twarzy to coś, do czego długo przyjdzie mi się przyzwyczajać. Na zdjęciu lustro z interaktywnym oprogramowaniem firmy Superflux, rekomendujące stojącej przed nim osobie zajęcia jogi na uspokojenie. 

Część eksponatów na “The Future Start Here” potrafi jednocześnie szokować, jak i dawać nadzieję. Tak właśnie było w przypadku reprodukcji protezy 3D ręki, stworzonej przez organizację Refugee Open Ware dla 6-letniego chłopca, uchodźcy z Jemenu, którego ciało zostało wielokrotnie oparzone. Na protezie umieszczono logo jego ulubionej kreskówki “Ben Ten”. 

Jeden z najciekawszych projektów całej wystawy – inteligentne zasłony, które monitorują i śledzą ludzkie zachowania. Instalacja zgłębia stan emocjonalny człowieka, oddalonego od Londynu o kilka tys. kilometrów i opowiada zwiedzającym wystawę jego historię. 4 zasłony połączone zostały z łóżkiem i telefonem Oumarou Idrissa, młodego Nigeryjczyka, żyjącego w Los Angeles i pracującego jako kierowca Ubera. Za każdym razem, gdy Idrissa budzi się w środku nocy i pisze na WhatsApp z rodziną w Nigerii, gdy uruchamia aplikację Ubera lub korzysta z Instagrama, jedna z zasłon odsłania się (zobacz film poniżej). Projekt ma również swoją smutną stronę, którą Oumarou zgodził się opowiedzieć innym. Nigeryjczyk cierpi na bezsenność, wynikającą ze specyfiki jego nieregularnej pracy, nocnego kontaktowania się z bliskimi w rodzinnym kraju i ciągłej obawy przed pojawieniem się w jego mieszkaniu osób deportujących nielegalnych imigrantów. Znając tę historię bardzo trudno patrzyło się na co chwilę poruszające się zasłony. Wydaje mi się, że ta, informująca o korzystaniu z WhatsApp, rozsuwała się najczęściej. 

Volkswagen, główny partner wystawy, pokazał na niej swój projekt autonomicznego pojazdu Sedric. To typowy concept car, którego na próżno szukać na drogach. Jako że rozwój technologii pojazdów autonomicznych z każdym rokiem nabiera na sile, VW otwarcie spytało o to, jak pojazdy powinny podejmować decyzje, jeśli mają niebawem funkcjonować bez kierowców, kto powinien brać udział przy tworzeniu tego typu regulacji i kto bierze odpowiedzialność za decyzje podejmowane przez system autonomiczny? To najtrudniejsze pytania dla całej branży automotive, z którymi muszą mierzyć się producenci, chcący w najbliższych latach zademonstrować szerokiej publiczności pojazd, gotowy do jazdy w ruchu ulicznym. Większość wielkich marek samochodowych deklaruje gotowość pojazdu autonomicznego w okolicy 2021 roku.

Wnętrze Sedrica według koncepcyjnej wizji pojazdów autonomicznych Volkswagena. Sterowanie głosem i ogromny ekran przed pasażerami. Idea VW zakłada wykorzystanie inteligentnego asystenta, w tym wypadku była to kobieta, która pełniła rolę przewodniczki w trakcie podróży, na bieżąco komentującej to, co dzieje się w trakcie przejazdu i służącej pomocą w organizacji dnia. Wizja pracy w samochodzie przez większość producentów komunikowana jest jako jeden z benefitów samochodów autonomicznych, często – niestety – kosztem odpoczynku w trakcie jazdy takim pojazdem.

Wybaczcie jakość zdjęcia, ale rozmiar tego eksponatu przekroczył moje (dość przeciętne) umiejętności robienia zdjęć. Nad głowami zwiedzających wystawę zawieszono projekt Facebooka o nazwie Aquila. Ten autonomiczny, ważący 500kg, latający statek zasilany jest energią słoneczną i potrafi pozostać w powietrzu przez trzy miesiące. Facebook pracuje nad tym rozwiązaniem od 2014, chcąc dostarczać w przyszłości internet do wciąż niepodłączonych regionów świata. Według Weforum.org ponad połowa ludności na świecie nie posiada stałego dostępu do internetu.


Bitcoin Miner, czyli mini-komputer, który nawet będąc częścią ekspozycji w V&A, kopie wirtualną walutę Bitcoin. Z założenia miała być ona zdecentralizowaną, cyfrową walutą, której wartością zarządzają obywatele, nie banki. W rzeczywistości stała się również główną walutą tzw. Dark Webu, służącą do anonimowego opłacania nielegalnych transakcji.

Rok 1982, Epson pokazuje światu pierwszy laptop, model HX-20. Co prawda nie przypomina on dzisiejszych komputerów przenośnych, ale przynajmniej jego bateria była wielokrotnie bardziej efektywna – nawet do 50 godzin pracy na jednym zasilaniu. Mimo przełomu dokonanego przez Epsona (biurowe urządzenie on-the-go) HX-20 nie zdobył serc i portfeli klientów. Zaznaczył jednak początek epoki pracy w biegu i “bycia w ciągłym kontakcie”. 

Wystawa w części Public, z wiodącym pytaniem “czy demokracja nadal działa?”, silnie koncentrowała się na polityce i technologii, która zmienia sposób jej funkcjonowania. Jednym z projektów w tej sekcji był Future Political Bot, stworzony po to, aby wpływać na opinię publiczną i promować określoną partię lub jej ideologię. Załączony na obrazku bot działa i można mu zadać pytanie na Twitterze pod username @futurepolitica1, by samemu przekonać się, w jaki sposób funkcjonuje oprogramowanie imitujące ludzkie zachowanie w internecie. 

Tuż obok politycznego bota można było obejrzeć wystąpienia byłego szefa Cambridge Analytica, Alexandra Nixa, powiązane z wykorzystaniem danych użytkowników Facebooka do politycznej kampanii mikrotargetingowej w USA, w trakcie ostatnich wyborów prezydenckich. Działanie to bardzo mocno przyczyniło się do zwycięstwa Donalda Trumpa. 

W odpowiedzi na nagranie Donalda Trumpa, w którym wypowiedział on słowa “to grab [women] by the pussy”, w styczniu 2017 roku ponad 500 000 osób wzięło udział w Marszu Kobiet w Waszyngtonie, by zaprotestować przeciwko zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta. Przed tym wydarzeniem uczestnicy zachęcani byli do pobrania z sieci darmowego wzoru czapki robionej na drutach, która miała stać się symbolem tego protestu. Nie bez powodu przypomina ona kocie uszy i nazwana została “Pussy Power Hat”. Odzew na tę akcję był ogromny (zdjęcie poniżej).

Kierowcy Ubera i osoby rozwożące jedzenie w Uber Eats otrzymują zachętę w postaci tego, że pracując dla Ubera sami sobie mogą być szefami. A co ze zleceniami i ich przydziałem? Dokonuje tego algorytm na podstawie długiej listy czynników. Nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego jeden kurs pozwoli kierowcy zarobić X, a drugi X-Y złotych. Pytanie o bycie niewolnikami algorytmów (nie tylko w przypadku Ubera) jest więc jak najbardziej zasadne i skłania do refleksji na temat przyszłości pracy oraz wszelkiej pracy dorywczej. 

Część Planet, poświęconą zmianom na ziemi ale i eksploracji kosmosu, otwierała interaktywna instalacja, traktująca o topografii ziemi i sposobach kształtowania terenu na potrzeby człowieka. Ogromny stół z piaskiem, wykorzystujący technologię nauczania maszynowego – jak twierdzą jego twórcy z firmy Tellart – pozwala poczuć się trochę jak Bóg. W zależności od tego jak uformowaliśmy na stole piasek technologia mapowania cyfrowego reagowała i zmieniała krajobraz. Można więc było dowolnie formować wypiętrzenia lub doliny, czy kratery. Wizualizacja reagowała w czasie rzeczywistym na zmiany, których dokonywało się dłońmi. Zobaczcie koniecznie film poniżej. 

Jak wspomniałem wcześniej, strefa Planet poświęcona była również temu, co dzieje się poza Ziemią. A że dzieje się dużo, warto mieć pod ręką filiżankę dobrego espresso na pobudzenie. Nawet w kosmosie. ISSpresso, projektu Lavazzy i Argotecu, to pierwszy na świecie ekspres do kawy, stworzony do przygotowania kawy w przestrzeni kosmicznej. W maju 2015 astronautka Samantha Cristoforetti przygotowała przy jego użyciu swoje pierwsze espresso na ISS (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna). Co mówi to o eksploracji kosmosu i obcych planet? Zdaniem twórców wystawy to sygnał tego, że w przyszłości będziemy potrafili zachować i odtworzyć inne aspekty ziemskiego życia będąc daleko od Ziemi (czytaj: daleko od domu).

Jak mogłoby wyglądać życie na Marsie? Architekci Foster+Partners przygotowali makietę w technologii wydruku 3D, stanowiącą ich odpowiedź i jedną z wizji ludzkiego pobytu na Czerwonej Planecie. Jeśli czytaliście książkę lub oglądaliście film “Marsjanin” z Mattem Damonem (polecam w tej kolejności właśnie), to projekt F+P bardzo mocno nawiązuje do tego, w jaki sposób zorganizowane zostało życie astronautów w tych dziełach właśnie.

W czasach, gdy emisja dwutlenku węgla do atmosfery przyspiesza globalne ocieplenie, zmultiplikowane biotechniczne liście, takie jak ten na obrazku, potencjalnie mogłyby spowolnić zmianę klimatu. Został on stworzony w 100% przez człowieka, dokładnie przez Juliana Melchiorri’ego, przy użyciu białka jedwabiu. Liść zdolny jest do absorbowania dwutlenku węgla i wytwarzania tlenu dzięki fotosyntetycznej zdolności chloroplastów znajdujących się w białku jedwabiu.

Sposób przechowywania nasion roślin w globalnym skarbcu nasion (Global Seed Vault) w Svalbard. To miejsce jest ich największym na świecie zbiorem, a stworzone zostało na wypadek globalnej katastrofy i konieczności odtworzenia utraconych gatunków roślin, niezbędnych człowiekowi do przetrwania. Ekspozycja “A doomsday vault for the world’s seeds” otwiera część Afterlife wystawy “The Future Starts Here”. 


Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że na poniższym zdjęciu widzimy kilka regałów z IKEA i całkiem sporo książek. Nie są to jednak przypadkowe książki. To “Manual for Civilization”, a dokładnie biblioteka książek, pomocnych w odbudowie naszej cywilizacji. Cała kolekcja zawiera około 1000 dzieł, postrzeganych jako niezbędnych do tego celu, a selekcji dokonała Long Now Foundation (w jej skład weszli między innymi Brian Eno, Stewart Brand i Kevin Kelly). Zbiór zawiera klasykę literatury, pozycje czysto techniczne, naukowe, jak i wybrane dzieła popkultury. Twórcy biblioteki uważają, że jeśli cokolwiek po nas powinno przetrwać, to przede wszystkim wiedza. 

Nawiązaniem do przechowywania tego, co najcenniejsze w naszym społeczeństwie, jest projekt technologiii Eternal 5D Data Storage autorstwa Uniwersytetu Southampton. Ten mały, szklany dysk może przechować około 360 terabajtów informacji na kolejne 13,8 miliarda (sic!) lat. Zdjęcie przedstawia uwiecznione na tym futurystycznym nośniku dzieło Stephana Hawkinga “Krótka historia czasu”, tuż obok umieszczone było drugie, zawierające Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Ten typ przechowywania ma stanowić dowód istnienia naszej cywilizacji dla przyszłych generacji. Pytanie, czy będą one w stanie odczytać to, co na nich zapisano?

Ostatnim, niezwykle kontrowersyjnym eksponatem części Afterlife, była komora na ciało (w tle zdjęcia) oraz “Standby kit” firmy Cryonics Institute, zajmującej się krioprezerwacją (kriokonserwacją) ludzkiego ciała. Zestaw widoczny na fotografii przeznaczony jest dla rodziny osoby, której ciało po śmierci należy przygotować przed przeniesieniem do ośrodka krioprezerwacji. Zawiera on m.in. sprzęt medyczny, chłodziarkę do lodu, stoper (by mierzyć czas od zgonu do rozpoczęcia procesu kriokonserwacji całego ciała lub samej głowy), okulary ochronne i termometr do mierzenia temperatury mózgu. Ludzie, którzy poddają się temu zabiegowi (lista zawiera już ponad 200 nazwisk, w tym m.in. Walt Disney) twierdzą przed śmiercią, że dzięki temu obudzą się w lepszym świecie. A Wy? Za ile lat chcielibyście zostać przywróceni do życia po krioprezerwacji? 

Twórcy wystawy umożliwili zwiedzającym wypowiedzenie własnego zdania na temat ich przeczuć co do przyszłości w interesujący sposób. Przy wyjściu umiejscowiono strefę z literami alfabetu (na zdjęciu głównym tego artykuły), z których każdy mógł ułożyć zakończenie zdania “The Future Is…”. To, co widzicie na zdjęciu poniżej to bynajmniej nie moja definicja przyszłości. Skłoniło mnie to do zastanowienia się, jak wiele osób może myśleć podobnie w kontekście tego, co wydarzy i zmieni się w przyszłości. Postałem więc chwilę przy tym napisie, chcąc ocenić, jakie nastroje panują wśród zwiedzających. Inne zakończenia zdania, jakie ułożono z liter to “bright”, “near”, “here”, “now”, “dead” oraz “mine”. Nienajgorzej, jeśli chodzi o zróżnicowanie.  


Ostatnim etapem zwiedzania była interaktywna ankieta na temat indywidualnego postrzegania przyszłości, biorąc pod uwagę to, co zobaczyłem na wystawie. Akurat w moim przypadku same eksponaty, jak i większość historii, które za nimi stoją nie wpłynęły znacząco na mój punkt widzenia. Raz, że znałem większość poruszanych na wystawie tematów i problemów. Dwa, moje poglądy na temat wpływu technologii na nasze społeczeństwo kształtowane są od wielu lat, więc trudno byłoby radykalnie wpłynąć na ich zmianę. Ciekawym było więc poznanie wyników ankiety, którą wypełniłem bardzo rzetelnie. Śmiało mogę powiedzieć, że algorytm trafnie zinterpretował moje odpowiedzi i przypisał mnie do grupy, której definicja w większości odpowiada moim tech-optymistycznym poglądom na temat przyszłości. 

Podsumowując, wystawa “The Future Starts Here” to bardzo aktualna, wciągająca podróż po świecie innowacji. Mogę ją polecić zarówno osobom mocno osadzonym w branży nowych technologii, jak i tym, którzy chcieliby poznać korzyści, ale i potencjalne zagrożenia, wynikające z dynamicznego rozwoju tego sektora. Część ekspozycji stanowią prototypy, co pozwala zadać sobie wiele pytań na temat tego, jak zmieniłoby się nasze życie, praca, a nawet uczucia, gdyby zostały one szeroko zaadaptowane przez społeczeństwo. To właśnie podobało mi się w tej wystawie najbardziej – wielowymiarowość i przedstawianie nowych technologii z różnych perspektyw: czysto technologicznej, emocjonalnej, osobistej, (meta)fizycznej.

Moje osobiste przemyślenie po wizycie w Victoria & Albert Museum jest takie, że nic w świecie technologii nie jest odgórnie zaprojektowane. Rozwiązania technologiczne i zachowania czy postawy, jakie generują one w społeczeństwie, nie mają absolutnie żadnego gwarantu przetrwania w kolejnych latach, o dekadach nie wspominając. Tak wiele mówi się dziś o wykorzystaniu inteligencji maszyn w zastępowaniu pracy człowieka, ale prawda jest taka, że jako ludzie, mamy jeszcze naprawdę dużo do powiedzenia, jak i do zrobienia. Tu i teraz. Możemy siedzieć bezczynnie i obserwować, jak zmienia się świat dookoła nas, albo wziąć aktywny udział w tym procesie. Przyszłość naprawdę jest w naszych rękach.  

Pozostałe artykuły, które opublikowałem w ramach 1 i 2 sezonu projektu #techhumanized można znaleźć tutaj.

#techhumanized powered by T-Mobile – projekt długofalowej kooperacji między twórcą i marką, której celem jest obserwacja zmieniającego się świata technologii, przybliżanie innowacji i kierunku ich rozwoju, a także wyjaśnianie, jak te zmiany wpłyną na nasze życie. Jak zmienią je za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. 

Polityka prywatności

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies.

Kontakt